W 2005 roku zespół Mikromusic nagrał jedną z moich najulubieńszych płyt. Szerokie spektrum brzmieniowe (hehe…), pozytywne i refleksyjne, radosne i poruszające kompozycje, dobre, przemyślane teksty, wyjątkowo sympatyczny, ujmujący wokal Natalii Grosiak, znakomici goście, a wszystko doskonale zgrane. Trudno jednoznacznie zakwalifikować ją do jakiegoś konkretnego gatunku, bo stanowi genialne połączenie przynajmniej kilku. Na pewno jest w bliskim sąsiedztwie jazzu – z czego ten powinien być naprawdę szczęśliwy.
Teraz, po trzech latach, przyszedł czas na kolejną płytę (poprzedzoną dwoma singlami) – z początkiem grudnia do sklepów trafił Sennik. Już przed rozpoczęciem odsłuchiwania można się spodziewać czegoś – jeśli nie wyjątkowego to – przynajmniej ciekawego. Ładnie i oryginalnie wydany album, w tekturowym opakowaniu z tytułem wyciętym w okładce. Fajne. No dobra, teraz nadchodzi ten trudny moment, w którym chciałbym opisać muzyczną zawartość. Hmm. Budzi niesamowicie pozytywne odczucia, ale choć większość utworów jest taka właśnie “pozytywna” w sensie ukierunkowywania nastroju, samopoczucia, to całość wydaje mi się nieco mniej “radosna” niż poprzednio. Nie ma tu (co nie znaczy “brakuje”!) czegoś takiego jak Dobrze jest czy Każdą chwilę łap, które – co by nie mówić – mocno rzutowały na odbiór poprzedniej płyty. Ta jest inna – bardziej stonowana, dojrzała, poważniejsza, nadal oczywiście pełna pozytywnych mikromuzycznych wibracji i ciepła.
Gdybym miał wskazać swój ulubiony utwór z Sennika, musiałbym wymienić wszystkie po kolei (bez sensu, prawda?). Słonecznik, lekki i przyjemny Sennik (teledysk poniżej), później nieco trudniejsze w odbiorze Zasypiam, sympatycze Bo mi o tym, co znajome, wreszcie piękna Burzowa w znakomitym połączeniu z fortepianowym wstępem – Cisza przed burzą, i tak dalej… Nie zachwyca mnie jedynie bonusowe Thank God I’m a Woman, ale nie twierdzę, że jest słabe – rzadko kiedy podobają mi się obcojęzyczne teksty w wykonaniu naszych artystów.
Jeśli chodzi o wokal – nie mam Natalii nic do zarzucenia. Przypuszczam, że jej nietypowy głos może komuś nie pasować w niektórych utworach (np. w Świat oddala się ode mnie w połączeniu z odrobiną lekko niemikromuzycznego grania), ale ja jestem hmm w pełni ukontentowany. ;) Podobnie (i ponownie) instrumentalnie – jak dla mnie, wszystko brzmi znakomicie, a każdy dźwięk jest na swoim miejscu. Idealnie.
Mówiąc krótko – perełka.
Komentarze do "Mikromusic i Sennik"
Zgadzam się z opinią – żadko słyszy się tak dobre polskie płyty. (Też nie zachwycam się anglojęzycznym utworem, tym bardziej, że po uważniejszym przyjrzeniu się tekstowi (poczytałam na stronie zespołu) można się dopatrzeć paru “kwiatków”.) Ale ogólnie rzecz biorąc, płyta wspaniała, polecam.
I genuinely enjoy examining on this web site , it has superb blog posts.
Dodaj coś od siebie!