Miałem niedawno wątpliwą przyjemność “uruchamiać” konto internetowe w Polbanku. Zeźliłem się znacznie bardziej niż wtedy, gdy zawracał mi głowę Internet Explorer. Ale po kolei…

O banku

Jesteśmy bankiem dla każdego człowieka, serdecznym i ludzkim, zaskakującym swoją otwartością i życzliwością przy każdym kontakcie. Odzwierciedla to także nasza oferta.

Jednego nie mogę im odmówić – zdecydowanie są bankiem “zaskakującym”, acz nie koniecznie “otwartością”. A czy stwierdzenie jakoby byli “dla każdego człowieka” znajduje odzwierciedlenie w rzeczywistości? Zobaczmy…

Używasz Linuksa? Bank nie dla Ciebie

To nie żart. Mając na swojej maszynie system unixowy (zapewne tyczy się to również Mac-ów), masz też ograniczony dostęp internetowego Polbanku. Można się zalogować, sprawdzić stan konta itp., ale o przelewie zapomnij. Problemem jest “certyfikat bezpieczeństwa”, do którego otrzymania potrzebny jest MS Windows.

Nie używasz Javy? Bank nie dla Ciebie

Do obsługi rzeczonego certyfikatu zaprzęgana jest Java. Nie uznałbym jej za podstawowy element wyposażenia każdego komputera (w uproszczeniu), jednak bank ma odmienne zdanie. Jeśli więc programujesz w Javie, korzystasz z różnych fikuśnych internetowych aplikacji lub przesiadujesz na portalowych czatach – będziesz miał łatwiej jako klient Polbanku.

Używasz Firefoxa? Bank nie dla Ciebie

To też nie jest żart. Nie da się uzyskać certyfikatu przez program Mozilli. Próby z wersją 2.x, jak i z najnowszą 3.0, nie przyniosły pożądanego rezultatu. Ręce opadają.

Używasz Windowsa? Bank nie dla Ciebie

Tytuł troszkę przewrotny, ale zgodny z prawdą. Aby móc cieszyć się kontem internetowym w Polbanku, użytkownicy Windows Vista – a jest ich trochę – będą musieli… zmienić system. Na stronie logowania widnieje odpowiednia informacja:

Polbank i Windows Vista

Żeby było zabawniej, dział IT “rozwiązuje problem” już prawie rok. Brawo!

Jesteś mobilny? Bank nie dla Ciebie

Czasem zachodzi potrzeba wykonania przelewu będąc poza domem. Niestety, tu “se ne da”. Powód?

Teraz wszystko załatwisz bez wychodzenia z domu,
bo tak jest przecież wygodniej

Wspomniany wielokrotnie certyfikat zapisuje się w systemie i siedzi tam po kres swych dni. Dlatego nie ma mowy o szastaniu wirtualnymi pieniędzmi w pracy, u znajomych, u rodziny, w kafejce (chyba że nie ruszasz się nigdzie bez swojego laptopa). Zaraz ktoś powie, że przecież można pobrać certyfikat na innym komputerze. Ano można. I na tym koniec, bo dwa certyfikaty to maksimum.

Podsumowanie

Drażni mnie zmuszanie do używania konkretnego oprogramowania. Jest to szczyt ignorancji i bezczelności. Po prostu szlag mnie trafia, nie dlatego, że tracę czas – raptem kilka do kilkunastu minut – ale dlatego, że każe mi się robić coś, na co wcale nie mam ochoty (włączać IE na przykład). Nie czytałem umowy o otwarcie rachunku (toć nie ja ją podpisywałem), ale mógłbym się założyć o grube pieniądze, że nie ma tam ani słowa o systemie operacyjnym czy przeglądarce. Gdyby to była Ameryka, pewnie można by wytoczyć proces. A tak – pozostaje piętnować – lenistwo, niekompetencję, ignorancję? Sam nie wiem.

Inne banki potrafią zadbać o wygodę klienta i bezpieczeństwo pieniędzy jednocześnie. W Inteligo dostajemy kartę z kodami do przelewów, w BZWBK kod każdorazowo otrzymujemy sms-em. Proste, wygodne, bezpieczne.

Nie będę kopał leżącego i odpuszczę sobie opisywanie pomniejszych niedogodności, takich jak np. brak możliwości zmiany hasła bez asysty konsultanta (sorry, my bad).

Gdybym sam miał konto w Polbanku… to bym z niego zrezygnował.