“Znowu”, chciałoby się powiedzieć. Znowu wylatujemy z większej imprezy zaraz po jej rozpoczęciu. Tylko że poprzednio strzeliliśmy chociaż kilka bramek. Może gdyby zaśpiewała Edyta Górniak w duecie ze słynnym tenorem Kaczyńskim – wszak oboje stali się sławni dzięki swoim coverom hymnu państwowego – naszym piłkarzom powiodłoby się nieco lepiej. Albo gorzej? Nie, gorzej być nie mogło.
“Zabić Webba” – krzyczały tłumy, domagając się głowy niesprawiedliwego, sprzedajnego sędziego, który rzekomo zaprzepaścił nasze szanse na awans. Szkoda, że większość tych krzykaczy w ogóle nie oglądała meczu. Bo gdyby widzieli, wrzeszczeli by raczej na polskich zawodników. A ci grali wyjątkowo beznadziejnie. Już nawet dziennikarze i politycy w meczu “tvn – Sejm” dali lepszy popis niż nasza reprezentacja na Euro. Opasłe drewniaki, zero finezji, zero czegokolwiek. Awans do ćwierćfinałów to ostatnia rzecz, na jaką “nasi chłopcy” swoją grą zasłużyli. Łatwiej jednak zwalić winę na kogoś innego, prawda? Gdyby jeszcze robić to w jakiś bardziej wyszukany sposób… Ale nie, nie w tym kraju. Już kilka minut po meczu sieć zalały setki fotomontaży grożących, urągających, oskarżających i obrażających nieszczęsnego sędziego. Kilka z nich było zrobionych z dystansem i odrobiną poczucia humoru, niestety cała reszta prezentowała poziom tak niski, że aż się człowiekowi wstyd robiło za tych wszystkich kretynów. Jeśli te obrazki miałyby chociaż po części odzwierciedlać mentalność i intelekt społeczeństwa, to ja jestem przeciw demokracji. I stanowczo za testami psychologicznymi przed podłączeniem do Internetu.
Apropos Internetu, i w nawiązaniu do wspominanych ostatnio naszych-flag – dostałem taki obrazek:
Pomocne w takim samym stopniu jak flaga oficjalnego sponsora polskiej drużyny, ale przynajmniej oryginalne.
Skoro już w Internecie jesteśmy… Sądząc po spamie, jaki ostatnio dostaję, coraz popularniejsze w polskiej sieci stają się zakłady bukmacherskie. Kilka dni temu otrzymałem wiadomość zatytułowaną “Polska awansuje – wygrywasz 6345 PLN bez żadnego ryzyka”. Niby nic specjalnego. Może poza tym, że mail znalazł się w skrzynce dzień po naszej przegranej z Chorwacją. Rzeczywiście, zero ryzyka.
Skoro przegraliśmy z Chorwacją, to wracamy do domu. A właściwie wróciliśmy. Zasmuceni, zawstydzeni, ukradkiem przemykają przez terminal nasi dzielni zawodnicy, niechętni udzielaniu wywiadów. W ogóle jacyś niechętni. Tymczasem w zacnym PZPNie już kombinują, jak się pozbyć trenera Benhauera ((c) Lech Kaczyński). Dobrze by było, gdyby w końcu znalazł się ktoś, kto popracuje nad reprezentacją dłużej niż do pierwszego ważnego meczu. Choć może nie za takie pieniądze. Bo przecież w kraju, gdzie każdy obywatel zna sie na piłce nożnej, na pewno dałoby się znaleźć tańszego fachowca. A jeśli nie, to niech do przepchnięcia naszej reprezentacji wezmą sprawdzonego już w Europie hydraulika – efekty będą zbliżone.

Komentarze do "Nic się nie stało? – Euro 2008"
Dobrze, że tak się stało. My po prostu nie mogliśmy wygrać. Po prostu nie poradzilibyśmy sobie – my, w sensie naród – z wygraną. Nie jesteśmy do tego psychicznie i mentalnie przygotowaniu. A tak możemy się delektować męczeństwem, i że to ten zły, sprzedajny Angol nas skrzywdził. Powinniśmy więc (jak pisał ostatnio Wencel we “Wprost”) wręcz podziękować sędziemu, bo to dzięki niemu możemy teraz pokazać swoją wyższość moralną… Taki nasz narodowy charakter, że wygrywamy tylko wtedy kiedy przegrywamy.
PS. “Twoja dusza jest spragniona, Lech Kaczyński da ci pić” ((c) leniuch.blox.pl/2008/05/Gram-co-mam.html )
Niestety Polacy nadal są i jeszcze przez długi czas będą narodem zakompleksionym, czułym na punkcie historii, nie potrafiącym się cieszyć z sukcesów innych i narzekającym na swoją biedną dolę.
Po bramce w meczu z Austrią nagle reprezentacja odżyła i pokazała piękny spektakl, nagle uwierzyła w siebie. Jednak po meczu przyszłaby refleksja, więc lepiej się stało, że oszczędzono im cierpień.
Hiszpanii właśnie zdobyli mistrzostwo i nie zrobili tego gwiazdami futbolu, tylko młodymi ambitnymi piłkarzami, którzy nie mają kompleksów, nie boją się rywala i grają swoje. Krytyka selekcjonera ucichła po wejściu do ćwierćfinału.
Rosja dla odmiany wybiła się w tych finałach dzięki temu, że po ostatnich porażkach Putin rozgonił ich “PZPN” i dała selekcjonerowi wolną rękę.
Dobre wzorce istnieją, tylko my nie umiemy ich wykorzystać.
Dodaj coś od siebie!