Bzdura w sumie, ale strasznie się cieszę. Och jaki jestem podekscytowany! Po raz pierwszy w życiu dostałem list z Ameryki. Pieczątka U.S., Poland, Google i w ogóle. No właśnie, Google. Bo to list z pinem, który mam wpisać na stronie AdSense celem potwierdzenia, że ja to rzeczywiście ja. Bez sensu. Niby dla kogo miałbym pieniądze zbierać?
Heh, w ramkę i nad łóżko.
Brak komentarzy do "List z Ameryki"
Dodaj coś od siebie!