Czytając niekiedy streszczenia filmów, w programie telewizyjnym bądź w serwisach internetowych, można doznać wstrząsu, względnie szalonego objawienia. Symptomy bywają różne – od histerycznego śmiechu, przez chęć uderzenia głową w mur, po żal ściskający… no, nie serce w każdym razie. Można też wpaść w wir myśli, dać się ponieść falom wyobraźni i próbować dojść do pewnych wniosków. Nie koniecznie konstruktywnych, bo po co? Ale o co właściwie chodzi? Już wyjaśniam…

“Akcja filmu rozgrywa się w laboratorium kosmicznym na Marsie. [...] Kiedy w czasie eksperymentów przez przypadek uwolnione zostaną piekielne demony próbujące przejąć kontrolę nad stacją, Grimm i jego żołnierze będą musieli podjąć z nimi walkę.”

Po przeczytaniu czegoś takiego nasuwa kilka pytań. Chociażby – co do licha robią na Marsie piekielne demony? Powiedzmy, że ich obecność na tej planecie da się w jakiś logiczny sposób wyjaśnić. Jednak dalej całkowicie niejasnym jest dla mnie cel, jaki im przyświeca. Innymi słowy, na co im potrzebna stacja kosmiczna…? (”Do prowadzenia piekielnie demonicznych eksperymentów!”) Takie bzdury sprawiają, że zupełnie odechciewa się oglądać. Zakładając oczywiście, iż wcześniej się chciało… To był Doom, teraz inna – według mnie – perełka.

“Akcja filmu rozpoczyna się w gospodarstwie Jacka Taggarta. Na polu kukurydzy pracuje jego syn Billy. Nagle pojawia się latające monstrum i zabija nastolatka. Jack Taggart poprzysięga zemstę. Postanawia skonstruować broń, która zniszczy potwora.”

Ten film emituje dziś jeden z kanałów telewizji publicznej. W sumie nie ma do czego się przyczepić, nagle, zabija, zemsta, zniszczy, Jack. Typowe. Zastanawiam się tylko, kto jest odpowiedzialny za takie smaczki. Scenarzysta tak wybitny, że inaczej fabuły opisać się nie da, czy może autor tekstu tak negatywnie nastawiony do obrazu, że stara się przegonić ludzi z widowni?

Na szczęście jest też “Człowiek z blizną”. Szkoda tylko, że dopiero po takich majstersztykach…