Zapowiadałem, iż nie będę tu często pisał, a dzień się jeszcze nie skończył i już trzecia notka… Na swoje usprawiedliwienie mam tylko tyle, że chwilowo wyjątkowo się nudzę. Dotrzymam za to drugą z obietnic. ;]
Trafiłem dziś na stronę prezentującą pewną obywatelską inicjatywę. Gdy zapytałem na kanale, czy to żart, odpowiedzieli, że w dzisiejszych czasach z takich rzeczy się nie żartuje (oczywiście z uśmieszkiem ;)). A mowa o Referendum 2007. Cel akcji doprawdy szczytny – najogólniej mówiąc obalenie miłościwie nam panujących. Sposób nietypowy, acz przez autorów uważany za całkowicie realny i możliwy do wykonania – “[...] wykorzystanie konstytucyjnej możliwości [...] Jeżeli zbierzemy 500 000 podpisów, możemy wystąpić o przeprowadzenie referendum [...]“. Każdy chętny może mieć swój udział w tej raczkującej rewolucji. Wystarczy wydrukować listę, zebrać podpisy i przesłać na zamieszczony adres.
W pierwszym momencie pomyślałem, że to ciekawy pomysł. Z drugiej jednak strony… Co by miał zmienić? Patrząc na sondaże – niewiele, zerkając spode łba na scenę polityczną – tyleż samo. Nie będę wdawał się w politykę, bo tak na dobrą sprawę ani mnie to specjalnie nie interesuje, ani się na tym nie znam. Jednakże po chwili refleksji dochodzę do wniosku, iż taka akcja to jak z motyką na słońce, tylko że bardziej poparzy. Gdyby jakimś cudem coś z tego wyszło – głupie referendum też kosztuje, ponoć niemało. I skończy się jak zwykle, bo od jakiegoś czasu ogół społeczeństwa ma wszystko w głębokim poważaniu.
Ale pdf gotowy do druku zachowam…
Brak komentarzy do "Referendum"
Dodaj coś od siebie!